11-13.10.2013 - Relacja z rajdu „Złota jesień na Roztoczu z Radiem Lublin”

W dniach 11-13 października odbyła się VII edycja rajdu rowerowego „Złota jesień na Roztoczu z Radiem Lublin” organizowanego przez nas wraz z Radiem Lublin, które reprezentowali redaktorzy Marzena i Piotr Wróblewscy. Do Zawady, miejsca startu, dokąd pociągiem dotarła 20 osobowa grupa rowerzystów związana z Radiem Lublin, stawiła się, jadąc z Józefowa liczna grupa rowerzystów (28 osób), zważywszy że do Zawady z Józefowa jest ponad 30 km. Łącznie w rajdzie wzięły udział 64 osoby: 27 z Lublina, 8 z Józefowa, 6 z Parczewa, 4 z Krasnegostawu, 3 z Tomaszowa Lubelskiego, po 2 z Hrubieszowa, Radzynia i Zamościa oraz z Biłgoraja, Horyńca Zdroju, Legionowa, Lubyczy Królewskiej, Łaszczowa, Majdanu Starego, Przedbórza, Tarnogrodu, Zwierzyńca i Warszawy.

 

Pierwszego dnia pokonaliśmy łącznie 76 km i mieliśmy okazję podziwiać wspaniałą roztoczańską przyrodę z pomnikowymi okazami drzew. Pokonywaliśmy ponad kilometrowy, dosyć karkołomny podjazd w wąwozie między Guciowem i Bondyrzem. Były też roztoczańskie krajobrazy obserwowane ze wzgórza koło Senderek i Góry Młynarki. Wieczorem był czas na taneczny relaks w józefowskiej stanicy wędkarskiej. Warto wspomnieć o cudownej tego dnia pogodzie, która nazajutrz nie była już tak łaskawa.

 

W sobotę na starcie stawiło się kilka nowych osób, z kolei niektórzy z uczestników piątkowej przejażdżki wybrali się na grzyby lub łatwiejszą trasę, bowiem Zamość był punktem docelowym, a trasa przez Krasnobród, Suchowolę, Lipsko Polesie i „Białą Górę” do łatwych nie należy. Warto jednak było, bo trasa jest po prostu fantastyczna a i Zamość, to przecież miasto idealne. W Zamościu posililiśmy się w restauracji na zamojskim rynku, a część uczestników musiała wracać do Lublina, w tym niestety i Państwo Wróblewscy, którzy  relacjonowali przebieg rajdu w Radio Lublin.

 

Do Józefowa rowerzyści dotarli ok. 17-ej, jadąc z Zamościa szlakiem rowerowym przez Mokre i Wychody, a później drogą powiatową, mijając Kosobudy i Obrocz. Tego dnia pokonaliśmy 90 km. Sobotniego wieczoru relaksowaliśmy się również przy muzyce na stanicy, ale tym razem w skromniejszym niż w piątkowy wieczór gronie. Niedziela była trzecim dniem rajdu dla tych, którzy chcieli odwiedzić Roztocze Zachodnie, tak bardzo różniące się od Środkowego i Wschodniego. Na trasę wyjechało 17 osób – parę osób postanowiło wrócić do Lublina rowerami, z tego powodu zrezygnowało z jazdy tą trasą.  Jechaliśmy przez Floriankę, gdzie osoby, które tu były pierwszy raz mogły się zapoznać m.in. z hodowlą konika polskiego, Szozdy, Tereszpol, gdzie niespodziewanie trochę zmoczył nas deszcz i górę w Lipowcu, która jest jednym z trudniejszych podjazdów na Roztoczu.

 

Na górze rozstaliśmy się z kolejnymi uczestnikami rajdu, którzy postanowili skrócić sobie trasę, ze względu na konieczność wcześniejszego wyjazdu z Józefowa. I tak zostało nas tylko sześciu. Jechaliśmy niebieskim szlakiem pieszym podziwiając widoki. Kto był na Roztoczu Zachodnim po deszczu, to wie, że jest „niezła jazda” z powodu powstawania mazi błotnej tak, że mieliśmy okazję poćwiczenia jazdę w poślizgu, albo uślizgu. Daliśmy radę. Wróciliśmy z Kawęczynka przez Zwierzyniec i Floriankę do Józefowa. Na liczniku roweru tego dnia ukazała się liczba 70 km. Łącznie, u niżej podpisanego, licznik pokazał przejechanych 236 km w ciągu 14 godzin jazdy, co dało średnią prawie 17 km/h.  

 

Podsumowując rajd, chyba mogę stwierdzić, że kolejny raz Roztocze zauroczyło nas kolorami jesieni, krajobrazami i cudowną przyrodą. To były piękne dni, które miło się będzie wspominać w długie jesienne i zimowe wieczory, od czasu do czasu zerkając na zdjęcia – w galerii. Serdeczne dzięki wszystkim uczestnikom, że zaszczycili nas swoją obecnością na rajdzie.

Robert Rabiega